Nie odwracaj się. Śledzą cię!

Absolutnie wszystko co robimy w sieci www zostaje zanotowane u naszego dostawcy internetu. Tak, dostawca naszego super światłowodu czy LTE wie o nas więcej niż nasza druga połówka. Nawet jeśli na naszej super tajnej stronie byliśmy tylko dwie chwile lub nawet jedną sekundę.

Jak to możliwe? Każde urządzenie, które łączy się z Internetem ma przypisany numer IP. Jest to jakby numer rejestracyjny waszego sprzętu służący do poruszania się w Internecie. Każda strona, którą odwiedzacie może zanotować ten numer i dzięki niemu poznać waszą lokalizację z bardzo dużą dokładnością. Jeśli ktoś nie wierzy to zapraszamy na jedną z wielu stron podających nasz aktualny adres IP. Prawda, że ciarki przechodzą po plecach przy pierwszym sprawdzeniu?

Jeśli już chcecie utopić swój komputer w najbliższej rzece to poczekajcie. Jest dobry sposób na to, aby korzystać z internetu w sposób anonimowy. To Virtual Private Networks (VPN). VPN buduje szyfrowany tunel między urządzeniem a serwerem znajdującym się daleko od naszego miejsca pobytu. Dopiero stamtąd, czyli np. z Amsterdamu wychodzi połączenie do wybranej przez nas strony. Wtedy nie tylko strona, którą odwiedzamy myśli, że jesteśmy holendrami. Najlepsze jest to, że wasz dostawca internetu nie może podejrzeć co oglądacie, bo połączenie kierowane jest bezpośrednio do serwera np. w Amsterdamie i tam znika, a to co wraca do nas też jest w zaszyfrowanym tunelu. Czyli dzięki VPN nikt z zewnątrz nie może nas śledzić i zapisać adresów stron, które odwiedzamy. Jeżeli nawet udałoby się przechwycić przesyłane przez nas informacje, to będą one zaszyfrowane, więc i tak nie będzie można ich odczytać.

Korzystanie z VPN jest szczególnie polecane przede wszystkim przy łączeniu się z siecią przez nieznane Wi-Fi – w kawiarni czy w innym ogólnodostępnym miejscu. Jeśli w takim miejscu nawiążecie połączenie ze swoim bankiem to nawet zielona kłódka widniejąca przy adresie strony nie pomoże. Haker może podsłuchać wasze hasło do bankowości i bez większych trudności wykona operacje na waszym koncie.

Podsumowując, VPN znacząco zwiększa bezpieczeństwo i jest to rozwiązanie, które powinno się instalować na każdym urządzeniu. Na rynku są dostępne aplikacje także w wersji free, jednak w przypadku VPN lepiej zdecydować się na wersję płatną. Nie ma wtedy ryzyka, że to my wszyscy jesteśmy produktem i nasze dane zostaną w jakiś sposób przekazane. Dlatego jeśli zdecydowaliście się na korzystanie z VPN, na początek wybierzcie wersję wbudowaną w przeglądarkę Opera. Tak, jest to wersja darmowa, ale firma która ją stworzyła jest firmą godną zaufania.

Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak to zrobić, chętnie pomożemy.

klawiatura kłódka

Porządek w hasłach

Porządek musi być – ale jak to zwykle bywa, tam gdzie jest najbardziej potrzebny jest go najmniej. Na przykład w Internecie – i nie chodzi tu o generalnie o strony www i szybkie znajdowanie potrzebnych informacji. Tym razem chodzi o zarządzanie hasłami do wszystkich kont w sieci www. Bo jak wiadomo hasła powinny być nie tylko unikalne, ale i odpowiednio długie. Jak więc je wszystkie zapamiętać?

Wpisywanie haseł w specjalny notes, a potem mozolne przepisywanie ich w odpowiednie pola jest dużo bardziej kłopotliwe niż mogłoby się wydawać. Oczywiście nie musi to być notes – jest jeszcze jedna opcja – można zapisywać hasła na tysiącach kartek, a potem w razie potrzeby, odszukiwać poszczególne hasła. Ale jak sobie z tym radzić, kiedy jesteśmy poza domem? Lub uzbieraliśmy cały notes haseł? A co stałoby się, gdybyśmy ten notes zgubili lub, co gorsza, wpadłby w niepowołane ręce? W takich sytuacjach przychodzą z pomocą bardzo sprytne rozwiązania, zwane managerami haseł. Po wybraniu odpowiedniego programu  jedyną rzeczą, którą będziemy musieli zapamiętać będzie hasło główne do wejścia do programu. Tylko jak wybrać ten, który spełni nasze oczekiwania?

Nasze poszukiwania zacznijmy od tych najpopularniejszych:

Last Pass  – bardzo popularny, posiadający wersję darmową nie obejmującą urządzeń mobilnych. Wersja płatna to comiesięczny wydatek 2 USD za jednego użytkownika. 1password – to program który jest niezwykle popularny dla użytkowników systemu iOS. Jego pełna wersja na wszystkie urządzenia to koszt 3 USD miesięcznie.

Alternatywą dla niego może być Dashlane, który także w wersji na jedno urządzenie jest bezpłatny. Wersja na wszystkie urządzenia kosztuje 2,99 USD miesięcznego abonamentu.

Czym pierwsze trzy różnią się między sobą? Dla przeciętnego użytkownika będzie to design i intuicyjność korzystania, czyli user experience. Generalnie o gustach się nie dyskutuje, ale kolory które jedna osoba bardzo lubi dla drugiej mogą być co najmniej denerwujące. Wszystkie trzy aplikacje sprzedają swoje usługi Premium w formie abonamentu który jest coraz popularniejszym rozwiązaniem wśród dostawców oprogramowania. Firmy wybierające ten model płatności argumentują to ciągłym nakładem kosztów na usprawnienia i poprawki bezpieczeństwa. Jednak klient nie zawsze musi być z tego powodu zadowolony.

Część z nas wolałaby zapewne jednorazową opłatę lub produkt całkowicie bezpłatny. Naprzeciw takim właśnie potrzebom wychodzą następni gracze, tacy jak SafeInCloud czy uważany za ultrabezpieczny, oparty o rozwiązania Open Source KeePass.

SafeInCloud w wersji na urządzenia desktop jest zawsze bezpłatny. Aby jednak korzystać też z niego na urządzeniach mobilnych należy wykupić licencję której jednorazowy koszt na systemy Android lub iOS wynosi 4,99 USD.

KeePass natomiast jest rozwiązaniem całkowicie bezpłatnym na wszystkie dostępne platformy. Jako projekt typu Open Source gwarantuje niespotykane w innych tego typu programach transparentność, a co za tym idzie – bezpieczeństwo. Każdy bowiem może zbadać kod źródłowy programu i sprawdzić czy nie ma w nim niepokojących kodów. KeePass może nastręczać pewne trudności niedoświadczonym użytkownikom przy pierwszej konfiguracji. Nie jest on też tak intuicyjny w obsłudze a jego design zostawia sporo do życzenia. Ale jest on wyjątkowo bezpieczny i na pewno warto go wypróbować.

 

Podsumowując – jeśli lubimy nowoczesny design i nie mamy nic przeciw comiesięcznym abonamentom, warto przyjrzeć się pierwszym trzem rozwiązaniom. Wybór jednego z nich to kwestia stylu, który najbardziej przypada nam do gustu. SafeInCloud natomiast nowoczesnością designu odbiega od trzech pierwszych, ale za to po jednorazowej opłacie staje się bezpłatny. Natomiast KeePass może nastręczać pewne trudności niedoświadczonym użytkownikom przy pierwszej konfiguracji. Nie jest on też tak intuicyjny w obsłudze, a jego design zostawia sporo do życzenia. Ale jest on wyjątkowo bezpieczny i na pewno warty wypróbowania przez tych którzy nie boją się wyzwań. Bo tylko on jest naprawdę całkowicie bezpłatny.

Polecamy więc wypróbować KeePass a jeśli nie przypadnie nam do gustu… no cóż na szczęście jest z czego wybierać.

hasło

Hasło: hasło

Silne hasło w Internecie daje uzasadnione poczucie bezpieczeństwa. Silne powinno być oczywiście dla tych, którzy będą chcieli je złamać, a nie dla nas. Bo mocne hasło to nie hasło od lat ukochane, ani nawet  z dodatkiem na jego końcu cyfry 1 – jak password1 lub qwerty1, czy ksywka z czasów szkoły „bajebongo”.

Z każdym hasłem tego typu programy do łamania haseł poradzą sobie w przeciągu sekund. Tak! – sekund! I nic tu nie pomoże unikalne połączenie kilku wyrazów „Ala ma kota i siała mak” lub wykorzystanie początku ulubionego wiersza. Metoda, zwana brute force łamie hasła tego typu bez żadnego problemu. Po prostu sprawdza wszystkie możliwe kombinacje, zaczynając od tych najbardziej popularnych jak 123456 czy właśnie password lub qwerty. A jeśli do tego wszystkiego nasze ulubione hasło jest przez nas używane we wszystkich usługach, takich jak Gmail, Facebook, Instagram, konto operatora telefonii komórkowej, a nawet konto bankowe?

Wtedy, jeśli haker użyje naszej skrzynki pocztowej wyłącznie do wysyłania spamu, a konta Facebooka do umieszczenia głupkowatych wpisów – to będziemy mogli mówić o prawdziwym szczęściu. Bo kradzież cyfrowej tożsamości może skończyć się spłacaniem rat za nie swój telewizor czy zawieraniem w naszym imieniu umów na dostęp do płatnych serwisów www. A wtedy to już naprawdę nic śmiesznego. Konsekwencje mogą być naprawdę poważne.

Hasła w dzisiejszym cyfrowym świecie powinny być unikalne i najlepiej skonstruowane z ciągu co najmniej kilkunastu losowo wybranych znaków specjalnych, cyfr i liter dużych oraz małych. Po prostu ten, którego hasło nie przypomina „UQ#8zs(h[8jW{y” nie może spać spokojnie. Ktoś jednak może teraz zapytać – jak niby zapamiętać takie skomplikowane hasła do wszystkich naszych serwisów? Tu z pomocą przychodzi rozwiązanie popularnie zwane managerem haseł. Korzystając z niego wystarczy zapamiętać jedno główne hasło, a o zachowanie innych, choćby nawet kilkuset, zatroszczy się program do zarządzania hasłami.

O tym jak wybrać manager haseł, najlepszy dla naszych potrzeb napiszemy w następnym odcinku.

Kontakt
close slider